logo napis

 
ul. Jaracza 5
07-409 Ostrołęka

Danuta Siedzikówna "Inka" -  wspomnienie

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 roku  w Guszczewinie koło Narewki jako druga córka leśniczego Wacława Siedzika  i Eugenii z Tymińskich.  Ojciec w młodości zesłany był na Sybir za działalność na rzecz wolnej Polski. Spędził na zesłaniu 13 lat (1913-1926). Matka również pochodziła z rodziny o patriotycznych tradycjach. Tymińscy byli spokrewnieni z Orzeszkami. Babcia Danki znała dobrze Elizę Orzeszkową.

Rodzina (rodzice i trzy córki, oprócz Danuty Wiesława i Irena) mieszkała przed wojną w leśniczówce Olchówka koło Narewki, powiat Bielsk Podlaski. Wacław Siedzik  w lutym 1940 roku znalazł się w sowieckim transporcie do łagru. Przeżył, dostał się do armii gen. Władysława Andersa. Trudy tułaczki i poniewierka sprawiły jednak, że umarł w Teheranie w 1942 roku, tam został pochowany na polskim cmentarzu.

Matka należała do siatki  terenowej Armii Krajowej. Aresztowana przez Gestapo w listopadzie 1942 roku, po ciężkim śledztwie  została zamordowana we wrześniu 1943 roku w lesie pod Białymstokiem, tam pochowana w nieznanym miejscu. Po zamordowaniu matki, Danuta razem z siostrą Wiesławą zdecydowały, że ich miejsce jest w Armii Krajowej, złożyły przysięgę  w grudniu tego samego roku.

Obie siostry uczestniczyły w kursie sanitariuszek  zimą 1944/45 roku,  już po przejściu frontu. Kurs prowadziła  żona proboszcza prawosławnej parafii w Narewce. Od października 1944 roku Danka pracowała jako kancelistka  w nadleśnictwie Narewka. Jednocześnie należała do miejscowej siatki AK, kierowanej przez leśniczego Stanisława Wołoncieja “Konusa”. W maju 1945 roku funkcjonariusze UB i NKWD przyjechali do Narewki i z polecenia zastępcy szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Białymstoku  aresztowali wszystkich pracowników nadleśnictwa, w tym Dankę – za współpracę z antykomunistycznym podziemiem.  Konwój przewożący  aresztowanych zaatakowała grupa “Konusa”.W zamieszaniu “Inka” i jeden z aresztowanych gajowych uwolnili się i zbiegli do lasu. Z oddziałem “Konusa” Danka trafiła do  4 szwadronu odtworzonej w Białostockiem 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Była w tym oddziale do września 1945 roku. We wrześniu major “Łupaszko” rozformował szwadrony na okres zimowy. Powołał je ponownie pod broń wczesną wiosną 1946 roku, już na Pomorzy Gdańskim. Danuta  ukrywała się, z  pomocą przyszedł Stefan Obuchowicz, przyjaciel ojca, ojciec chrzestny Danki. Wyrobił jej fałszywe papiery na swoje nazwisko. Panna Obuchowicz  podjęła pracę jako kancelistka  w nadleśnictwie Miłomłyn koło Ostródy.  Wiosną 1946 roku ponownie podjęła służbę jako sanitariuszka w Brygadzie „Łupaszki”. Trafiła do szwadronu ppor. Zdzisława Badochy “Żelaznego”. “Inka” była zawsze na miejscu akcji, opatrywała rannych chłopaków, niektórych żegnała na zawsze. W czerwcu opatrywała rannego w szyję dowódcę szwadronu “Żelaznego”.   To była bardzo skromna dziewczyna – wspominał ostatni dowódca szwadronu, w którym służyła “Inka” - ppor. Olgierd Christa „Leszek” - Była bardzo obowiązkowa. Nie pamiętam, by się kiedykolwiek skarżyła, choć nie brakowało długich, forsownych marszów.    W lipcu wysłałem ją  do Gdańska po medykamenty dla oddziału. Kiedy stanęła przede mną, żeby zameldować gotowość wyjazdu, spojrzałem zdziwiony, jakbym ujrzał kogoś nieznanego.   Była zawsze ubrana w wojskowy uniform i w wojskowe buty. Teraz stała przede mną  smukła, uśmiechnięta, ładna dziewczyna, w pożyczonej gdzieś na wsi letniej sukience.  Późnym wieczorem 19 lipca żołnierz i wywiadowca szwadronu “Czajka” przyprowadził ją pod konspiracyjny adres w Gdańsku-Wrzeszczu przy ulicy Wróblewskiego 7. Mieszkały tam siostry Mikołajewskie, niewiele starsze od “Inki”, były również w wileńskiej konspiracji. Nad ranem do mieszkania wpadli ubecy,  Danka została aresztowana.  Zarzucono jej nakłanianie do rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB. Zaprzeczył temu Olgierd Christa (relacja z 2001). W szwadronie panowała dyscyplina wojskowa, sanitariuszka nie wydawała żadnych poleceń ani rozkazów. Z zeznań milicjanta Mieczysława Mazura  oraz z relacji Christy wynika, że Danka opatrywała po walce także rannych milicjantów. Po 13 dniach parodii „śledztwa” i „sądu” Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na śmierć. Przebywała samotnie w celi, czekając na wykonanie wyroku.  Istniała jeszcze ostatnia szansa uratowania życia: prośba do  prezydenta Bieruta  o ułaskawienie. Taka prośba wpłynęła do “obywatela Prezydenta”. Podpisał ją obrońca z urzędu Jan Chmielowski. Danuta Siedzikówna odmówiła. Bierut  nie skorzystał z prawa łaski.

Według pytanych przez IPN świadków egzekucji i godzin poprzedzających egzekucję, zachowała się do końca godnie. Strażniczka więzienna, poruszona jej losem, przekazała gryps do znajomych w Gdańsku: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba...”  Została rozstrzelana rankiem 28 sierpnia  1946  roku. Przed śmiercią wykrzyknęła „Niech żyje Polska!, Niech żyje Łupaszko!”. Dziesięciu żołnierzy uczestniczących w egzekucji oddało strzały w bok. „Inka” oraz towarzyszący jej ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk” zostali zastrzeleni strzałami w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego. Przebieg egzekucji znany jest ze szczegółowych relacji złożonych w oddziale gdańskim IPN przez  świadków: ks. Mariana Prusaka (spowiednika Danki przed egzekucją) i Alojzego Nowickiego (ówczesnego zastępcy naczelnika więzienia w Gdańsku). “Inka” została pochowana w nieznanym miejscu, prawdopodobnie na terenie więzienia. W roku 1991 Sąd Wojewódzki w Gdańsku uznał wyrok śmierci na „Inkę” za nieważny. 11 listopada 2006 Danuta Siedzikówna "Inka" została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta.